STUDIUM PRZYPADKU: FIREFLY

Imię i nazwisko: Garfield Lynns

Płeć: mężczyzna

Wzrost: 180 cm (5′ 11″)

Waga: 76 kg (167 lbs)

Oczy: niebieskie

Włosy: białe

Pierwsze pojawienie się: Detective Comics #184 (czerwiec 1952)

Twórcy: France Herron, Dick Sprang

Stań na drodze Fireflya i spłoń!

Batgirl: Year One Vol 1 #7

Jak każda z postaci wydawnictwa DC – no może prawie każda – Firefly nie ma ujednoliconego originu, charakteru czy motywów działania. Wszystko zależy od etapu, w jakim w danym momencie znajduje się całe uniwersum, przetasowane i odmienione po kolejnych kryzysach. Najczęściej zmiany te obejmują czołowych bohaterów i łotrów, ale nie tylko.

Firefly, czy jak kto woli Garfield Lynns sprzed Kryzysu na nieskończonych Ziemiach, był specjalistą od efektów specjalnych. Co prawda pracował przy filmach, ale w życiu całkiem mu się nie wiodło. Wpadł więc na pomysł, by swoje zawodowe talenty wykorzystać na przestępczym polu. Iluzje, sztuczki wizualne i tym podobne zagrywki miały być gwarantem sukcesu. Jak się można spodziewać – nie były. Jednak już pierwszy jego napad pozwolił mu odnaleźć swoją przestępczą drogę. Batman zawsze powtarzał, że przestępcy to przesądna i tchórzliwa zgraja i w tym przypadku, przynajmniej w pewnym sensie się to sprawdziło. Gdy w trakcie napadu Batman pomylił świetlika z zapalonym papierosem Lynna, Lynn uznał to za znak i zaczął przebierać się za owada, przybierając pseudonim Firefly.

Po Kryzysie Firefly uległ pewnej przemianie, a jego losy zyskały bogatszy origin i zdecydowanie większą psychologiczną motywację. Źródeł tego, kim się stał, jak w większości takich przypadków, należałoby zacząć doszukiwać się we wczesnym dzieciństwie, który Garfield Lynns i jego siostra spędzili pod „opieką”. Trudno było ich jednak nazwać szczęśliwą rodziną. Ojciec i matka tak bardzo nie nadawali się do wychowywania dzieci, że w końcu te zostały im odebrane przez opiekę społeczną i rodzeństwo wylądowało w St. Evangelina Home for Orphans, gdzie dorastały. Traumatyczne wydarzenia nie zmieniły co prawda małej Amandy, jednak Garfield stał się dzieckiem problematycznym i to do tego stopnia, że odstraszał wszystkich ewentualnych chętnych do adoptowania go.

Mimo to zaczął odnajdywać się w życiu dorosłym, został pirotechnikiem i ekspertem od efektów specjalnych. I może wyszedłby na prostą, wiódł proste, zwyczajne i szczęśliwe, a przynajmniej pozbawione konfliktów z prawem życie normalnego człowieka, gdyby nie typowa iskra zapalna, która stała się impulsem do zmiany. Tym stało się ubóstwo, którego ofiarą padł. Nie mając innego wyjścia, zszedł na złą ścieżkę, dokonując napadów. Podpalenia były ich częścią, ale szybko zmieniło się to w coś więcej. Lynn stał się piromanem, owładniętym obsesją wzniecania kolejnych pożarów. W ogniu, który rozpalał pod wpływem wspomnień z dzieciństwa, dostrzegał wizje, napędzające jego szaleństwo i prowadzące do pogłębienia się złej strony jego osobowości, a co za tym idzie i przestępczą działalność.

Tak na świat przyszedł Firefly, przestępca-podpalacz, którego zaciętość i szaleństwo potrafiły przerazić nawet jego kolegów po fachu. Za przykład niech posłuży postać Killer Motha, który zerwał współpracę z Fireflyem w celu zabicia Batmana, bo obawiał się, jak sam może skończyć, jeśli ten sojusz będzie trwał. Jego szaleństwo dobrze określają też akcje, jakich się podejmował. Ucieczka z Arkham, gdzie w końcu trafił, skończyła się szaloną orgią ognia, gdy Lynns pchany przez demony dzieciństwa zamieszkujące jego umysł, zdecydował się na akt zemsty na innych za to, co jego zdaniem mu odebrano – zaczął jedno po drugim palić miejsca, które w dzieciństwie chciał odwiedzić, ale nie było mu dane i dopiero interwencja Człowieka Nietoperza ukróciła jego działanie. Jednak to bynajmniej nie złagodziło jego zapędów. Wręcz przeciwnie, jego kolejny atak miał na celu spalenie Gotham do samych fundamentów i nawet wypadek, który wówczas się wydarzył, a który kosztował Fireflya spalenie 90% powierzchni jego ciała, doprowadził jedynie do tego, że Garfield zaprojektował chroniący go przed ogniem kostium, by nie dopuścić do kolejnych takich wypadków, kiedy będzie kontynuował swoją działalność. To, do czego jest zdolny, doskonale obrazuje też moment, gdy chciał zabić Nightwinga, by móc oblec się w jego skórę jak w nowy kostium.

Podobnych akcji, w tym prób spalenia całego Gotham, było więcej. Wszystko jednak, co widzieliśmy powyżej, obrazuje postać Fireflya doskonale. Opętany niespełnionym dzieciństwem, gdzie marzenia o odwiedzeniu kina czy zoo ustąpić musiały brutalnej rzeczywistości znęcających się nad dziećmi rodziców, naznaczony na zawsze pragnieniem zemsty za krzywdy, których doznać jego zdaniem nie powinien, Lynns całą nadzieję dla siebie znalazł w ogniu i zniszczeniu. W oczyszczeniu świata z elementów, które mu nie odpowiadają, a że odpowiada mu stosunkowo niewiele, można go uznać za nihilistę. Napędzany gniewem i przemocą, póki żyje, nie zaprzestanie tego, co robi. Nie powstrzymają go mury więzienia czy zakładu dla obłąkanych, tak jak nie powstrzymają go wypadki, które niszczyć będą jego ciało. Czyni to go nie tylko jednym z kolejnych typowych szaleńców Gotham, dla których najważniejszy jest akt przemocy, ale też i jednym z najbardziej nieprzewidywalnych i niebezpiecznych. I chociaż trudno zaliczyć go do czołówki wrogów Batmana, na pewno jest niemal równie groźny i chory, co np. Joker.

Autorem artykułu jest Michał Lipka. Rocznik 88. Z komiksów nigdy nie wyrósł, choć pasjami czyta powieści i sam także stara się pisać. Ma na koncie kilka publikacji, scenariusz komiksowy też zdarzyło mu się popełnić, ostatnio jednak przede wszystkim skupia się na recenzjach i publicystyce, pisanych m.in. dla prowadzonego przez siebie bloga Książkarnię.

[Suma głosów: 0, Średnia: 0]

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *