STUDIUM PRZYPADKU: MAN-BAT

Imię i nazwisko: Robert Kirkland Langstrom

Płeć: mężczyzna

Wzrost: 7′ 4″ (207 cm)

Waga: 143 kg (315 lbs)

Oczy: brązowe

Włosy: brązowe

Pierwsze pojawienie się: Batman #400 (czerwiec 1970)

Twórcy: Frank Robbins, Neal Adams i Julius Schwartz

Dobry Boże, czy właśnie tym się stałem? Bardziej zwierzęciem niż człowiekiem. Kiedy poddam się temu zupełnie?

— Kirk Langstrom Batman: Legends of the Dark Knight Annual #5

Dr Kirk Langstrom to kolejny typowy naukowiec w niekończącej się galerii podobnych postaci, który miał – przynajmniej w swoim mniemaniu – genialny pomysł, a wyszło… Jak zawsze. I, niestety, nie tylko dla niego samego.

Zaczęło się od pasji. Zoolog i specjalista od chiropterologii, czyli – jak się już pewnie domyślacie – badań nad nietoperzami. To był jednak tylko pierwszy etap, prowadzący zresztą do właściwego celu, jaki stanowiło znalezienie sposobu na podarowaniu ludziom sonaru, jaki posiadają nietoperze właśnie.  Dlaczego właściwie? Nie będzie to wielkim zaskoczeniem, że przez własną niepełnosprawność, a dokładniej postępującą głuchotę. To mogło zadziałać, to mogło być ratunkiem dla tysięcy niesłyszących ludzi, by mogli lepiej radzić sobie w życiu, a przede wszystkim mogło pomóc mu samemu. Dlatego wymyśloną przez siebie formułę Langstrom postanowił przetestować na samym sobie. Nie wiedział jednak, jakie to będzie miało skutki uboczne…

Właściwie można powiedzieć, że patent Langstroma zadziałał aż za dobrze. Do takiego zresztą stopnia, że doktor przemienił się w humanoidalnego nietoperza, stanowiącego – także mentalnie – połączenie cech ludzkich i zwierzęcych. Co przyczyniło się do powstania zasadniczego wewnętrznego rozdarcia pomiędzy naukowym rozsądkiem a pierwotnymi instynktami. Klasyczny konflikt id, ego i superego zyskał w tym przypadku porośniętą sierścią, przerażająca formę, umiejącą biegać, latać, walczyć i nie najgorzej straszyć. Oczywiście, ponieważ nic z tego nie było jego zamiarem, Langstrom, Man-Bat czy jak wolicie go określić, z miejsca zapragnął odwrócić proces transformacji. Jak wielu jednak innych przeciwników Batmana, na złą drogę zszedł z początkowo dobrych pobudek – żeby usunąć skutki tragicznego eksperymentu, potrzebował odpowiednich środków chemicznych, a po części pchany dziką naturą, porwał się na wykradnięcie ich. Powoli jednak szaleństwo zaczęło brać nad nim górę i tylko dzięki akcji Batmana, ostatecznie udało się podać mu antidotum. Zdawałoby się, że w tym momencie sprawa jest zakończona, bestia została ujarzmiona, skutki odwrócone… Jak jednak wiadomo, łatwo jest przekroczyć granicę, powrót zza niej jest już o wiele trudniejszy, a co więcej raz wypuszczony potwór nie chce tak łatwo zniknąć. Cos w Langstromie zostało i czekało na właściwy moment.

Ten moment nadszedł, kiedy nasz naukowiec, niepomny na własne błędy, postanowił kontynuować swoje badania. Raz się przecież udało, może nie do końca tak, jak to sobie wymarzył, jednak znaczyło to dla niego mniej więcej tyle, że trzeba jednak dopracować formułę, eliminując jej błędy. Problem w tym, że teraz nie interesowało go wyeliminowanie samej przemiany a jedynie pierwiastka zwierzęcej natury. Instynkt miał już nie brać nad nim góry, za to w potężnym ciele miał się mieścić jego ludzka inteligencja. Ponieważ jednak Langstrom pozostawał dobrym człowiekiem, nie robił tego ze złej woli. Wręcz przeciwnie. Mogąc korzystać z wielkiej siły i własnego umysłu, za wsparcie mając przerażający wygląd i dysponując możliwością latania, chciał walczyć z przestępcami. Połączył nawet swoje siły z detektywem Jasonem Bardem, przybierając pseudonim Man-Bat. Ale wszystko to, jak wiadomo, do czasu.

To, co wcześniej wzięło nad nim górę, ostatecznie powróciło i to z jeszcze większą mocą. Wszystko w zasadzie sprowadza się tu do szeroko pojmowanych zaburzeń dysocjacyjnych tożsamości, wynikłych ze wspomnianego już rozdarcia i wewnętrznego konfliktu wywołanego próbami przejęcia kontroli, a to przez instynkty, to znów przez logiczny umysł. Zaburzenia dysocjacyjne to bowiem nic innego, jak proces, w którym różne partie naszego umysłu funkcjonują co prawda w tym samym czasie, ale bez dzielenia się między sobą informacjami. Przyczyny mogą być różne, od chęci ucieczki przed traumami, gdzie pojawić się może nawet amnezja, po zaburzenia w postrzeganiu własnej tożsamości. W przypadku Langstroma mowa jest o tym ostatnim typie zaburzeń, wywołanych wewnętrznym rozdarciem i próbami przyjęcia nowej tożsamości, a w pomniejszym okresie także swoistą obsesją na punkcie Batmana.

Oczywiście nie mamy tu tak do końca do czynienia z jasno sprecyzowanymi zaburzeniami, nie są to urojenia, skoro druga tożsamość jest równie realna, jak w przypadku Dr. Jekylla i Pana Hyde’a, trudno także mówić o fudze dysocjacyjnej, skoro Man-Bat nie próbuje uciec od swojego życia, popadając przy tym we wspomnianą już amnezję, ale w pewnym momencie Langstrom ociera się i o to, kiedy w jego życiu zaczyna źle się dziać. Jego szaleństwo przekracza wszelkie granice, gdy chce, by także żona zażyła jego miksturę i stała się taka, jak on, co doprowadziło oboje do rozpoczęcia przestępczej kariery w Gotham w wyniku oddania kontroli zwierzęcej naturze. Dopiero Batman zdołał przywrócić ich do właściwego stanu.

Prawdziwym sprawdzianem okazały się dla Langstroma dwa momenty. Pierwszym z nich była śmiertelna choroba syna wywołana zmianami w DNA spowodowanymi formułą Man-Bata. Życie Aarona, bo tak chłopiec miał na imię, udało się ocalić tylko dzięki podaniu mu później formuły właśnie i przemianie w ludzkiego nietoperza. Drugi moment to chwila zupełnego załamania się psychicznego, kiedy po wyleczeniu i zapanowaniu nad procesem przemiany, pojawiły się wątpliwości, czy rzeczywiście wyzdrowiał. Pewien, że jednak jest inaczej i w rzeczywistości traci kontrolę, stając się Man-Batem, w pewnej chwili zaczął wierzyć, że zamordował żonę i dzieci. Na szczęście okazało się to nieprawdą.

Losy Langstroma dobrze odzwierciedlają jego psychikę. Nieustanne balansowanie między dobrem a złem, między bestią a człowiekiem. Skutki tego bywały różne, a sam Man-Bat stał się w końcu inspiracją dla armii podobnych istot. Ostatnio zaś w Odrodzeniu DC odkrył istnienie „Teorii Supermana” i prawdy o eksperymentach rządu w celu obdarzenia zwykłych ludzi supermocami, ale to już materiał na zupełnie inne rozważania.

Autorem artykułu jest Michał Lipka. Rocznik 88. Z komiksów nigdy nie wyrósł, choć pasjami czyta powieści i sam także stara się pisać. Ma na koncie kilka publikacji, scenariusz komiksowy też zdarzyło mu się popełnić, ostatnio jednak przede wszystkim skupia się na recenzjach i publicystyce, pisanych m.in. dla prowadzonego przez siebie bloga Książkarnię.

[Suma głosów: 1, Średnia: 3]

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *