ZAWRACANIE STATKÓW GŁUPCÓW I INNE ESEJE – RECENZJA KSIĄŻKI

TOMASZ WITKOWSKI I WOJNA O PRAWO DO NIEWYGODNEJ PRAWDY

Autor recenzji: MICHAŁ CHUDOLIŃSKI

W czasach, gdy nauka coraz częściej musi przepraszać za swoje wnioski, a uniwersytety uczą się zarządzać wrażliwością zamiast sporami, Zawracanie statków głupców i inne eseje Tomasza Witkowskiego brzmi jak akt intelektualnego nieposłuszeństwa. To książka o tym, jak kultura wiedzy zamienia się w kulturę komfortu – i o tym, dlaczego bez odwagi do jednoznaczności prawda zaczyna przegrywać z narracją.

Dr Tomasz Witkowski jawi się w Zawracaniu statków głupców nie tylko jako autor, lecz jako figura intelektualna – jeden z ostatnich w polskiej przestrzeni publicznej reprezentantów radykalnego racjonalizmu, który nie myli sceptycyzmu z cynizmem ani empatii z rezygnacją z prawdy. Jego pozycja „enfant terrible” polskiej psychologii nie wynika z potrzeby prowokacji, lecz z konsekwentnego uporu, by traktować naukę jako narzędzie selekcji twierdzeń, a nie jako magazyn równoprawnych narracji. Witkowski od lat zajmuje miejsce niewygodne: między akademią a mediami, między badaniami a kulturą, między terapią a jej krytyką – i właśnie stąd bierze się jego siła. W świecie, w którym coraz więcej intelektualistów wybiera bezpieczeństwo plemienne zamiast ryzyka sporu, jego projekt pozostaje głęboko klasyczny: obrona idei, że wiedza musi być zdolna do powiedzenia „nie”, nawet jeśli to „nie” jest społecznie kosztowne.

Przypadek cancellingu dr. Tomasza Witkowskiego na Uniwersytecie Jagiellońskim stał się w istocie żywą ilustracją tez, które formułuje on w Zawracaniu statków głupców: oto mechanizm miękkiej cenzury, w którym argumenty zostają zastąpione zarządzaniem „komfortem” i „bezpieczeństwem”, a debata – administracyjną decyzją. Usunięcie go z programu konferencji Psychodebiuty nie było reakcją na treść planowanego wykładu o psychologii opartej na dowodach, lecz na przypisane mu poglądy wyrażane w mediach społecznościowych, co wprost narusza elementarne standardy akademickie. Znamienne, że to właśnie prof. Dariusz Doliński – wybitny psycholog zaproszony w jego miejsce – nazwał tę decyzję „absolutnie naganną” i przypomniał, że nauka istnieje po to, by konfrontować stanowiska, a nie przed nimi uciekać. Równie jednoznaczne było stanowisko Rzeczniczki Praw i Wartości Akademickich UJ, która uznała usunięcie prelegenta ze względu na jego poglądy za niezgodne ze standardami Akademii i przekazała sprawę najwyższym władzom uczelni. Ten epizod odsłania paradoks współczesnego uniwersytetu: instytucja powołana do obrony wolności myślenia coraz częściej kapituluje przed presją wrażliwości i aktywizmu, zamieniając spór poznawczy w procedurę wykluczenia. W tym sensie los Witkowskiego nie jest marginesem jego książki, lecz jej najbardziej bolesnym, realnym przypisem.

W tej perspektywie cancel culture przestaje być wyłącznie obyczajowym konfliktem o wrażliwości i tożsamości, a ujawnia się jako zjawisko epistemologiczne – mechanizm zarządzania tym, co wolno wiedzieć, badać i wypowiadać. Witkowski pokazuje, że wykluczanie niewygodnych głosów nie niszczy jedynie karier, lecz przede wszystkim paraliżuje proces korekty błędu, który jest sercem nauki. Gdy za krytykę metod, danych lub interpretacji grozi ostracyzm, uczeni uczą się nie tego, jak dochodzić do prawdy, lecz jak unikać konfliktu z dominującą narracją. W efekcie fałszywe teorie mogą trwać latami nie dlatego, że są dobre, lecz dlatego, że stały się społecznie chronione. Zawracanie statków głupców pokazuje więc cancel culture jako formę miękkiej cenzury poznawczej: system, w którym kurs nauki nie jest korygowany przez fakty, lecz przez strach przed wykluczeniem.

Witkowski bardzo konsekwentnie pokazuje też naukę nie jako neutralną maszynę do produkcji prawdy, lecz jako system władzy – pole, w którym krążą pieniądze, prestiż, wpływy i kapitał symboliczny. W Zawracaniu statków głupców naukowe teorie, szkoły i mody jawią się nie tylko jako rezultaty badań, lecz jako instytucjonalne koalicje interesów, chronione przez granty, media i autorytety-celebrytów. W takim układzie nie liczy się już, co jest najbardziej trafne empirycznie, lecz to, co jest politycznie bezpieczne, medialnie nośne i kompatybilne z dominującymi wrażliwościami. Witkowski demaskuje ten mechanizm bez złudzeń: pokazuje, że „wyważone sądy” i „potrzeba dalszej debaty” często nie są przejawem naukowej pokory, lecz strategią utrzymania status quo. Nauka, która boi się jednoznaczności, zaczyna przypominać administrację narracji – zarządza tym, co wolno powiedzieć, zamiast bezwzględnie testować to, co jest prawdziwe.

Styl Witkowskiego jest integralną częścią jego projektu poznawczego: to nie chłodny język artykułu naukowego ani publicystyczna retoryka oburzenia, lecz esej polemiczny jako narzędzie epistemologiczne. Autor pisze tak, jak myśli – w ruchu, w sporze, poprzez przykłady, anegdoty i logiczne cięcia, które mają obnażać złudzenia, a nie tylko je opisywać. Ta forma, bliska tradycji Hitchensa, Dennetta czy Dawkinsa z najlepszych lat, przywraca intelektualnej debacie dramatyzm: każde twierdzenie jest tu stawką, a każda niejednoznaczność – potencjalnym ukryciem błędu. Dzięki temu Zawracanie statków głupców czyta się nie jak podręcznik, lecz jak thriller o wiedzy – książkę, w której napięcie rodzi się z pytania, czy kultura będzie jeszcze zdolna odróżniać dowód od narracji, a prawdę od tego, co tylko dobrze brzmi.

Zawracanie statków głupców i inne eseje Tomasza Witkowskiego to książka, która działa jak intelektualny defibrylator – przywraca krążenie tam, gdzie dyskusja publiczna, naukowa i medialna ugrzęzła w wygodnym półśnie „wyważonych opinii”. Już w przedmowie Roy F. Baumeister rozbraja złudzenie, że kultura jest prostą maszyną do produkowania prawdy: pokazuje raczej pole walki między informacją a interesem, między wiedzą a tym, co „opłaca się” wierzyć. Witkowski wpisuje się w tę diagnozę bezkompromisowo: tropi mechanizmy, dzięki którym fałsz potrafi zyskiwać status zdrowego rozsądku, a pseudonauka – instytucjonalnej normalności. To nie jest zbiór felietonów do poduszki, lecz mapa minowa współczesnej kultury wiedzy.

Jednym z najmocniejszych „punktów wpływu” książki jest pojęcie epistemologii subtraktywnej – dodawania przez odejmowanie, czyli świadomego usuwania błędnych teorii, złych metod i wygodnych iluzji zamiast ich niekończącego się dokładania do już przeładowanego systemu przekonań. W eseju Pochwała jednoznaczności Witkowski pokazuje, jak nauki społeczne ugrzęzły w kulcie niejednoznaczności: 45 szkół psychologii, ponad 600 nurtów psychoterapii – i żadnej odwagi, by powiedzieć, że część z nich po prostu nie działa albo jest fałszywa. To uderza w samo serce „kultury terapeutycznej”, w której niejednoznaczność stała się tarczą chroniącą przed odpowiedzialnością. Witkowski – w duchu Poppera i Hitchensa – przywraca myśleniu binarną ostrość tam, gdzie naprawdę jest ona potrzebna: albo coś działa, albo jest humbugiem.

W jednym z najciekawszych, choć nie zawsze wprost nazwanych, wymiarów Zawracania statków głupców Witkowski rozprawia się z tym, co można by nazwać kulturą komfortu poznawczego – systemem, w którym wiedza przestaje służyć orientacji w rzeczywistości, a zaczyna pełnić funkcję psychologicznego środka uspokajającego. W tej logice nie pytamy już, czy dana teoria jest prawdziwa, tylko czy „nie rani”, czy „wspiera”, czy „jest bezpieczna dla tożsamości”. Nauka – zwłaszcza psychologia – zostaje wprzęgnięta w przemysł ukojenia: ma normalizować lęk, afirmować subiektywne przeżycia i produkować narracje terapeutyczne zamiast trudnych rozstrzygnięć. Witkowski pokazuje, że ta miękka epistemologia nie jest niewinnym humanizmem, lecz strukturalnym mechanizmem obronnym kultury, która boi się konfliktu z faktami. W świecie, w którym prawda konkuruje z dobrostanem emocjonalnym, coraz częściej wygrywa to drugie – a nauka, zamiast narzędzia korekty błędu, staje się kolejną gałęzią przemysłu wellness.

Ale książka nie zatrzymuje się na poziomie metodologicznym – idzie dalej, w stronę polityki wiedzy. Eseje o celebrytyzacji walki z pseudonauką, o mindfulness jako „narkotyku” czy o „Plikach Frankensteina” w terapii pokazują, jak nauka staje się dziś towarem w obiegu medialnym i ideologicznym. Witkowski demaskuje mechanizm, w którym autorytet zastępuje dowód, a narracja wypiera dane – co widać także w głośnych konfliktach wokół jego osoby i wolności debaty akademickiej. Zawracanie statków głupców to w istocie książka o tym, jak bronić przestrzeni wspólnej racjonalności w czasach, gdy każdy chce mieć „swoją prawdę”. Lektura niewygodna, ale konieczna – bo tylko taka może jeszcze próbować zawrócić statki płynące dumnie w stronę intelektualnej katastrofy.

Książka pełna jest mocnych obrazów, które zostają w pamięci. Najbardziej sugestywna to metafora ignorantia vulgaris – chwastu, którego nie da się wytępić, tak jak nie da się wyrugować społecznej głupoty. Innym punktem wpływu jest przykład Abrahama, gotowego złożyć syna w ofierze – symbol ślepego posłuszeństwa wobec autorytetu. W pamięć zapada też groteskowa odpowiedź „bardzo często wierny”, ilustrująca absurd ucieczki przed jednoznacznością. W warstwie współczesnej wybrzmiewa obraz mindfulness jako „nowego narkotyku”, pokazujący, jak praktyka uważności została zbanalizowana do roli rynkowego towaru. Silnym cytatem jest także ostrzeżenie: „Psychoterapia i Temida” – wskazujące na ryzyko, że terapeutyczny dyskurs bywa używany przeciwko pacjentom w procesach prawnych. To właśnie te fragmenty mogą krążyć jako bon moty, streszczając radykalizm i ostrzeżenia autora.

Na osi recenzenckiej Zawracanie statków głupców plasuje się między popularyzacją nauki a ostrą publicystyką ideologiczną. Mocne strony: erudycja, klarowność, talent do przekładania złożonych mechanizmów psychologicznych na zrozumiałe metafory; odwaga w stawianiu tez i konsekwentne tropienie pseudonauki. Słabe strony: ryzyko uproszczeń, które dla specjalistów mogą brzmieć zbyt kategorycznie, a dla laików – zbyt brutalnie. Wartość dla odbiorcy: książka jest przewodnikiem po iluzjach, uczy myśleć krytycznie, a nie tylko konsumować „mądrości” ekspertów. Jej siła leży w mobilizowaniu czytelnika do samodzielnej refleksji – nawet jeśli budzi opór. Na tle polskich publikacji popularnonaukowych to pozycja wyjątkowa, bo nie boi się polaryzacji. W globalnym pejzażu mieści się obok Sagana i Goldacre’a, ale ma własny ton: ostrzejszy, bardziej konfrontacyjny. Ostatecznie oś recenzencka wskazuje, że mamy do czynienia z książką, która dzieli – lecz właśnie dlatego jest potrzebna.

Zawracanie statków głupców to książka, której nie sposób czytać obojętnie. Witkowski proponuje coś więcej niż zbiór esejów – kreśli mapę złudzeń, jakie produkują nauka, kultura i psychoterapia, a zarazem uczy, jak wobec nich zachować intelektualną czujność. To lektura wymagająca: zmusza do konfrontacji z własnymi przyzwyczajeniami, odbiera komfort płynący z gotowych narracji. Jej wartość tkwi w szczerości i bezkompromisowości – nawet jeśli autor bywa nadmiernie kategoryczny, to właśnie ta jednoznaczność stanowi motor dyskusji. W świecie zdominowanym przez „postprawdę” i marketingowe narracje książka działa jak zimny prysznic: nie daje prostych recept, ale dostarcza narzędzi, by samodzielnie je wypracować. To pozycja dla czytelników odpornych na dysonans poznawczy, którzy zamiast wygody wolą trzeźwe myślenie. Witkowski potwierdza swoją pozycję „enfant terrible” polskiej psychologii – i tym tomem stawia poprzeczkę wysoko zarówno sceptykom, jak i obrońcom status quo.

Autor: dr Tomasz Witkowski – doktor psychologii, pisarz i publicysta. Ekspert w zakresie psychologii, krytycznego myślenia i przenikania pseudonauki do nauki. Autor książek „Przepędźcie guru, którzy radzą, jak żyć i inne eseje”, „Giganci psychologii. Rozmowy na miarę XXI wieku”, „Psychoterapia bez makijażu. Rozmowy o terapeutycznych niepowodzeniach”, trylogii „Zakazana psychologia – tom I Pomiędzy nauką a szarlatanerią, tom II Nauka kultu cargo i jej owoce, tom III O cnotach, przywarach i uczynkach małych wielkich uczonych” i innych.

Znaczenie: laureat nagród Racjonalista Roku (2010), Soczewki Focusa (2019), zwycięzca konkursu Script Pro (2023). Publikował w Polsce i za granicą (m.in. Shaping Psychology w USA).

Nowa książka: Zawracanie statków głupców i inne eseje, Wydawnictwo Bez Maski, Wrocław 2025, ISBN 978-83-965553-3-5, 432 s., cena 49,90 zł

Przedmowa: Roy F. Baumeister (psycholog społeczny, autor Siły woli).

Układ: 4 części, ponad 20 esejów (m.in. „Pochwała jednoznaczności”, „W pułapce autorytetu”, „Mindfulness – panaceum czy nowy narkotyk?”, „Zmagania z traumą”, „Psychoterapia i Temida”).

Michał Chudoliński (ur. 1988 r.) – Krytyk komiksowy i filmowy, scenarzysta, konsultant scenarzystów filmowych. Prowadzi zajęcia z zakresu amerykańskiej kultury masowej – ze szczególnym uwzględnieniem komiksów – na Uniwersytecie Civitas. Pomysłodawca i redaktor prowadzący bloga „Gotham w deszczu” (YouTube: @Gothamwdeszczu). Współzałożyciel Polskiej Fundacji Fantastyki Naukowej. Autor książki „Mroczny Rycerz Gotham – szkice z kultury popularnej” (wyd. Universitas), nominowanej do Nagrody „Debiut Roku 2023” Polskiego Towarzystwa Badań nad Filmem i Mediami oraz Nagrody Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Laureat Nagrody Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Obecnie pisze dla Plus Minus Rzeczpospolitej i CD-Action.

[Suma głosów: 0, Średnia: 0]

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *