BATMAN NOIR. MROCZNE ODBICIE – RECENZJA KOMIKSU

GOTHAM JAKO WYGŁODNIAŁE MONSTRUM

Autor recenzji: Michał Chudoliński

„Mroczne odbicie” to czołówka komiksów związanych z Batmanem, opublikowanych w XXI wieku. Jest to zapierająca dech w piersiach, a jednocześnie przerażająca opowieść detektywistyczna. W elementach grozy odnajdziemy również wątki niezwykle osobiste, dotyczące kwestii dziedzictwa.

Przenosimy się do czasów, gdy pod nieobecność Bruce’a Wayne’a kostium Mrocznego Rycerza przywdziewa jego pierwszy podopieczny. Mowa oczywiście o Richardzie Graysonie – pierwszym Robinie, a następnie legendarnym Nightwingu. Dick nie jest tak mroczny i niejednoznaczny jak jego mentor. Posiada w sobie dużo dystansu do otaczającej rzeczywistości, optymizmu i nadziei na przyszłość. Jest niczym Peter Parker w rywalizującym względem DC uniwersum Marvela. Gotham nie pozostaje jednak niewzruszone względem nowego protektora. Dostosowuje się do nowych warunków, ewoluuje. Jakby nie chciało się wyleczyć ze swoich dolegliwości.

„The Black Mirror” było debiutem Scotta Snydera w świecie Batmana i to spektakularnym. Autorów horrorów i dreszczowców stworzył ponadczasową powieść graficzną o gargantuicznej metropolii oraz ludziach dobrej woli, którzy za wszelką cenę pragną triumfu dobra. Ich dobre serce jest jednak ślepe tam, gdzie jest najciemniej. Czyli pod samą latarnią. Omawiany komiks jest zarówno opowieścią o mrokach współczesności, dewiacjach skrytych w mrocznych czeluściach metropolii, jak i cichych dramatach wokół postaci komisarza policji Jamesa Gordona.

Pod względem artystycznym dokonano w „Mrocznym odbiciu” czegoś bardzo rzadko spotykanego. Pożeniono nowoczesną, ciosaną estetykę neonoir brytyjskiego mistrza sztuki komiksowej Jocka z bardziej klasyczną, przywołującą na myśl klasyki Raymonda Changlera konwencją Francesco Francavilli. Wielkie ukłony dla ówczesnego zespołu redaktorów i dyrektorów artystycznych, że wprowadzili tak precyzyjną synergię pomiędzy stylami obu artystów, tworząc jedyny w swoim rodzaju duet, dopełniający się niczym yin i yang. A w surowej monochromatyczności i powiększonym formacie rysunki te potrafią oddziaływać jeszcze mocniej.

Snyder na starcie przeskoczył niezwykle wysoko postawioną poprzeczkę. Zaproponował fenomenalny komiks o Batmanie bez Bruce’a Wayne’a jako swój debiut, i to w okolicznościach dość pogmatwanych dla tego skrawka DC Comics. Nade wszystko jest to przystępny komiks, nie wymagający specjalistycznej wiedzy o Batmanie. Opowieść o wszechogarniającym złu, któremu można się przeciwstawić wyłącznie poprzez ogromnej determinacji i samodyscyplinie. Polecam zwłaszcza fanom komiksu „Batman: Rok Pierwszy”, do którego „Mroczne odbicie” nawiązuje i stanowi niejako kontynuację. Choć warto w sumie dla lepszego odbioru powtórzyć sobie jeszcze „Długie Halloween”, „Mroczne zwycięstwo” i zapomniane nieco „Night Cries”. Nie jest to jednak obowiązkowe ani wymagane.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji.

Korekta: Marcin Andrys.

Batman Noir. Mroczne odbicie. Scen. S. Snyder, rys. Jock, F. Francavilla, Egmont 2023.

[Suma głosów: 0, Średnia: 0]

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *