KULTURA NA SOBOTĘ : AMAZING SPIDER-MAN EPIC COLLECTION: RZEŹ MAKSYMALNA – RECENZJA KOMIKSU

SUPER-RECYDYWA W NOWYM JORKU

Autor recenzji: Michał Chudoliński

O „Maximum Carnage” w komiksowych przygodach Człowieka-Pająka było już w Polsce głośno, gdy TM-Semic publikował tę długą opowieść w latach 1995-1996. Teraz każdy może ją przeczytać w masywnym wydaniu zbiorczym. Jak największa saga o wrogim symbioncie wobec Venoma się zestarzała?

Carnage to w telegraficznym skrócie potomek Venoma. W zasadzie jego bardziej diaboliczna, agresywniejsza wersja. Jego współtwórcy, Erik Larsen i Mark Bagley, mocno inspirowali się batmanowskim Jokerem przy jego wizerunku. Zupełnie odmienny symbiont złączył się z niejakim Cletusem Kasadym, seryjnym mordercą. Powiedzieć, że kryminalista pochodzi z patologicznego środowiska, to jakby nic nie powiedzieć. Jako bardziej niebezpieczny i nieprzewidywalny przeciwnik był śmiertelnym zagrożeniem zarówno dla Petera Parkera, jak i gospodarza Venoma, Eddiego Brocka.

„Rzeź maksymalna” zbiera obszerną opowieść komiksową z początku lat 90. ubiegłego wieku, z której Carnage do dziś jest najbardziej znany. Komiks był na tyle popularny, że nawet doczekał się swego odpowiednika w grze interaktywnej o tytule „Spider-Man and Venom: Maximum Carnage” na platformę Genesis.

Fabuła komiksu jest prosta jak budowa cepa – po ucieczce z więzienia Kasady, jak niegdyś Charles Mason, postanawia zebrać grupkę podobnych sobie psychopatów z supermocami i ot tak mordować losowo wybranych mieszkańców Nowego Jorku. Niby dla zabawy, ale teraz z relatywistycznych pobudek. Bo skoro nic nie ma sensu, to dlaczego nie? Na ratunek pozostawionym samym sobie obywatelom rusza Spider-Man wraz z Czarną Kotką i… Venomem. Po drodze dołączą do nich inni superherosi, mniej i bardziej znani.

Łatwo oskarżać omawianą kolekcję o bycie sieczką, festiwalem przemocy i mordobicia dla zachwytu fanów takich igrzysk, rodem z wrestlingu. Z drugiej strony jest to także historia o herosie, którego świat zmusza do rewizji swoich przekonań, m.in. jego postrzegania zabijania. Na poziomie meta jest to przyzwoita fabuła o tym, jak cały mrok charakterystyczny dla komiksów lat 90. spowija Spider-Mana, czyhając na jego duszę. Jak się okazuje, żeby dobro zwyciężyło, sami czasami musi stać się nieco dziksi, ale nie oznacza to wcale, aby rezygnować ze swoich ideałów.

Dylematy moralne herosów to nie jedyna zaleta „Rzezi maksymalnej”. Fani rysunków superbohaterskich odnajdą tutaj wyborne prace zarówno Marka Bagleya, jak i Sala Buscemy, znanego u nas ze zbioru „Spectacular Spider-Man”. Co zaskakujące, możemy zaobserwować prace młodego Scotta McDaniela, uwielbiającego kinetykę w dynamice pomiędzy kadrami. Abstrahując od tych walorów, jednak trudno znaleźć tutaj cokolwiek wartego uwagi. Bolesna prawda jest taka, że dużo jest tutaj naparzanki, w zasadzie po nic i dodatkowo nie za wiele z tego wynika, nawet pod względem światotwórczym. W dodatku portret Mary Jane zaproponowany w niniejszych zeszytach jest mocno irytujący. Niespecjalnie chce mi się czytać o zołzie nieumiejącej wspierać swojego męża obarczonego zbyt ciężki brzemieniem, obrażającej się o byle co.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji.

Korekta: Marcin Andrys.

Amazing Spider-Man Epic Collection: Rzeź maksymalna. Scen. T. Defalco, D. Michelinie, J.M. DeMatteis, T. Kavanagh, rys. M. Bagley, R. Lim, A. Saviuk, S. Buscema, T. Lyle, S. McDaniel, Egmont 2023.

[Suma głosów: 0, Średnia: 0]

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *