Kultura na sobotę: Visa transportowa – recenzja komiksu

Ilustrowany dziennik z podróży

Autor recenzji: Michał Chudoliński

Nicolas de Crecy, wybitny twórca komiksowy z Francji, stworzył niecodzienną autobiografię graficzną. Więcej dowiadujemy się z niego o estetyce świata, którego już nie ma, aniżeli samym twórcy – jego przemyśleniach, dzieciństwie czy osobowości.

Przenosimy się do roku 1986. Europa żyje wybuchem elektrowni atomowej w Czarnobylu. Panuje powszechna paranoja i panika. O ile nam, Polakom, kazano pić płyn Lugola dla zmniejszenia ewentualnego wpływu radioaktywności (co okazało się potem niemożebną bzdurą), o tyle w wielu krajach strach przed spożyciem radioaktywnej żywności oraz niszczycielskim promieniowaniem spowodował nagły, bezzasadny wzrost aborcji, jako że pojawiła się obawa przed rodzeniem mutantów.

W każdym razie powodowani poczuciem kruchości życia i ulotnością pamięci de Crecy wraz z kuzynem wyruszają w podróż rozpadającym się Citröenem Visa. Podróż ma być celem samym w sobie – byle jak najdalej, a na pewno do Turcji. Byle poczuć życie takim, jakim ono jest. Ruszają w drogę, mając jedynie mobilną biblioteczkę francuskich pisarzy, plecak z funduszami i nic ponadto. Wraz z nimi doświadczamy północnych Włoch, Bułgarii, Jugosławii na długo przed zniszczeniem muru berlińskiego. Obserwujemy świat, w którym nie było jeszcze otwartych granic, a otoczenie, zwłaszcza przy nich, potrafiło być niebezpieczne. A przekroczenie odprawy celnej wcale nie było takie łatwe.

„Visa transportowa” to przede wszystkim doznanie wzrokowe, estetyczne, a mniej literackie. Jest tutaj walor historyczny zwłaszcza dla polskich czytelników, którzy tego czasu nie znają albo z powodu młodego wieku, albo z powodów obostrzeń komunistycznego reżimu. Kreska de Crecy’ego w niniejszym albumie mniej jest nakierowana na satyrę i groteskę, a bardziej na nostalgię. Bardziej liczy się tutaj forma i nadrealistyczne rozwiązania od treści.

Najsmutniejsze w omawianym albumie jest zarówno szybkość lektury, jak i sam fakt, że autor nie ma za specjalnie nic ciekawego do powiedzenia. Notorycznie odwołuje się w „Visie tranzytowej” do swojego ulubionego pisarza francuskiego, Henriego Michaux, znanego z aforystycznego stylu. W komiksie anegdot jest co niemiara, jak chociażby zorientowanie się po trzystu kilometrach podróży, że zostawiło się plecak z portfelem i dokumentami na stacji benzynowej.

Nieco surrealistycznym zabiegiem jest w drugiej księdze odbycie retrospekcji wewnątrz retrospekcji, kiedy to z roku 1986 przenosimy się do… Białorusi roku 1996, gdzie de Crecy został zaproszony na spotkanie autorskie. Odczytuje to jednak jako wyraz specyficznej licentia poetica autora, która zdecydowanie nie jest dla każdego. Koniec końców jest to piękna, artystyczna impresja, wizualna narracja prowadzona dla samego liryzmu opowiadania. Jeżeli ktoś uwielbia trylogię „Dziadka Leona” rysowaną przez de Crecy’ego, na pewno nie będzie zawiedziony.

Visa transportowa, aut. N. de Crecy, Timof Comics 2023.

Korekta: Marcin Andrys (Paradoks.net.pl)

Dziękujemy wydawnictwu Timof Comics za udostępnienie komiksu do recenzji.

MICHAŁ CHUDOLIŃSKI (ur. 1988)

Krytyk komiksowy i filmowy. Prowadzi zajęcia z zakresu amerykańskiej kultury masowej – ze szczególnym uwzględnieniem komiksów – w Collegium Civitas. Pomysłodawca i redaktor prowadzący bloga „Gotham w deszczu”. Współpracował z „Polityką”, „Nową Fantastyką”, Polskim Radiem, Agencją Kreacji Filmu i Seriali Telewizji Polskiej oraz magazynem „Charaktery”. Polski korespondent ogólnoświatowego magazynu „The Comics Journal”. Współzałożyciel i członek rady nadzorczej Polskiej Fundacji Fantastyki Naukowej.

[Suma głosów: 0, Średnia: 0]

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *