STUDIUM PRZYPADKU: CZARNA MASKA

Black Mask

Imię i nazwisko: Roman Sionis

Płeć: mężczyzna

Wzrost:  188 cm (6′ 2″)

Waga: 93 kg (205 lbs)

Oczy: brązowe

Włosy: brązowe (ewentualnie brak)

Pierwsze pojawienie się: Batman #386 (sierpień 1985)

Twórcy: Doug Moench, Tom Mandrake

Nie jestem szczęśliwy, dobrze o tym wiecie i wbrew pozorom… to nie jest cholerny uśmiech na mojej twarzy.

— Black Mask (Batman #648)

Black Mask nie jest najsłynniejszym z wrogów Batmana. Daleko mu do Jokera, Pingwina czy Two Face’a. Nie jest też szczególnie oryginalną postacią. Z jednej strony to po prostu jeszcze jeden gangster zamieszkujący Gotham, z drugiej kolejny zamaskowany łotr, których w tym mieście nie brakuje. Nawet jego losy nie wyglądają zbyt oryginalnie na tle losów wszystkich przeciwników Batmana, których tak dobrze znamy. Co jednak kryje się pod jego maską? Jaka historia ciągnie się za nim niczym cień? I jakie demony go kształtują?

GENEZA

Roman Sionis przyszedł na świat jak wielu mu podobnych, w bogatej, znanej i szanowanej rodzinie. Można rzec standard. Jak wielu ludzi, którzy znaleźli się na świeczniku z własnej woli, najbardziej dbali o własny wizerunek publiczny. Nawet ich własne dziecko nie miało dla nich takiego znaczenia, jak to, kim są w oczach innych i jacy mogą być. Najbardziej dosadnym przykładem tego wszystkiego stał się wypadek tuż po narodzinach Romana, kiedy to medycy przypadkiem upuścili go na głowę. To, co dla innych rodziców byłoby powodem do obaw o los dziecka, jego zdrowie, rozwój (także psychiczny) etc., dla Sionisów stało się kolejnym incydentem, który należy zatuszować i ukryć, jakby nigdy się nie wydarzył. W końcu socjeta nie mogła dowiedzieć się o czymś takim. Szczególnie na wypadek, gdyby mały Roman doznał jakiegoś urazu – musieli mieć w końcu zdrowego, doskonałego – choćby tylko w oczach ludzi – potomka. Takie zachowanie i podejście do tematu musiało odbić się na umyśle przyszłego Black Maska. Czy sam wypadek, którego doświadczył Roman, wywołał uraz mózgu, czy nie, trudno jest powiedzieć. Nawet jeśli jego przyszłe czyny można było w ten czy inny sposób uzasadnić przyczyną organiczną, zdecydowanie większy wpływ na młodego Sionisa miały zmiany psychiczne wywołane działaniami rodziców. W końcu chłopak, który upuszczenia na głowę nie mógł przecież pamiętać, przekonał się o tym na własnej skórze, kiedy został zaatakowany przez wściekłego szopa na terenie posesji należącej do rodziny. Nie dość, że los syna nie obszedł rodziców, to jeszcze ci wyraźnie zakazali mu komukolwiek o tym opowiadać.

Tak oto zaczęło się dorastanie Romana w otoczenie hipokrytów, których w końcu musiał zacząć nie znosić. A hipokryzja go otaczająca rosła wraz z nim, kiedy rodzice postanowili, by on i młody Bruce Wayne się zaprzyjaźnili. Sionisowie nie cierpieli Wayne’ów. To była ich podstawowa, najważniejsza konkurencja, ludzie znani, cenieni, szanowani, o ustalonym statusie, do którego matka i ojciec Romana dążyli. Po co więc się z nimi zadawali? Oczywiście dla prestiżu. A w ich synu dojrzewały wściekłość i bunt. Patrzył na rodziców, którzy na co dzień byli zimni i wyrachowani, obserwował, jak przywdziewają maski czarujących i ujmujących ludzi ze społecznych wyżyn, którzy za nic nie zniżyliby się do pewnego, jasno przez nich samych określonego poziomu. A właśnie różnice społeczne i poglądowe już wkrótce miały stać się kolejnym inicjatorem przemian zachodzących w przyszłej Czarnej Masce.

A wszystko zaczęło się w latach nastoletniości, czasach kiedy Roman skończył liceum. Jak na dziedzica rodzinnej fortuny przystało, młody mężczyzna szybko trafił pod skrzydła firmy Sionisów, Janus Cosmetics, gdzie w ciągu miesiąca awansował na wicedyrektora. Standardowa ścieżka kariery zaczęła nieoczekiwania zbaczać, kiedy spotkał na swojej drodze Circe, dziewczynę z klasy średniej, w której się zakochał. Circe (nic więcej na temat jej danych osobowych nie wiadomo) pracowała jako modelka, a Roman wkrótce uczynił z niej twarz firmy. Gdy rodzice dowiedzieli się o wszystkim, nie zamierzali zgodzić się na to, by ich syn spotykał się z tak nisko urodzoną kobietą. Młody Sionis nauczony przykładem ojca i matki przywdział pokazową twarz, udając, że zgadza się z nimi. Wkrótce doszło do tragedii: rodzinna posiadłość spłonęła w tajemniczym pożarze, w którym nie trudno dopatrzyć się ingerencji Romana, a on sam objął pieczę nad rodzinną fortuną i firmą.

Akt spalenia zarówno rodziców, jak i posiadłości – pierwsza zbrodnicza działalność w życiu przyszłej Czarnej Maski – być może podyktowany był miłością, ale przede wszystkim stanowił próbę wyzwolenia się spod wpływu rodziców i uzyskania właściwej kontroli nad sobą, swoim życiem i przyszłością. Czynem tym zerwał z ich hipokryzją, okowami i wszystkim tym, czym w związku z nimi gardził i przeciw czemu się buntował. Zyskał wreszcie niezależność – tak od nich samych, jak i ich poglądów i konwenansów – ale szybko przekonał się, że nie jest swoim ojcem i nie potrafi zarządzać firmą tak, jak on. Jednocześnie okazało się, że nie jest w stanie tak łatwo wyzwolić się od przeszłości. Nieustanne przywdziewanie symbolicznych masek przez jego rodziców, jak i niego samego, doprowadziło do wytworzenia się obsesji na punkcie rzeczywistych tworów służących do zasłaniania twarzy. Ta zaś objawiła się kompulsywnym kolekcjonowaniem masek z całego świata, co miało przełożenie także na jego pracę. Stworzone pod wpływem obsesji nowe makijaże okazały się nietrafione, a ostateczny projekt swoistej make-upowej maski skończył się tragicznie – nie zważając na względy bezpieczeństwa, Roman wprowadził do sprzedaży swój najnowszy projekt, który okazał się zwierać szkodliwe dla zdrowia i życia składniki. W konsekwencji firma znalazła się na skraju bankructwa, liczne procesy niszczyły tak ją, jak i Sionisa, a Circe, teraz jego narzeczona, odeszła od niego.

Jednakże nie to stało się ostateczną przyczyną upadku Romana, a wyciągnięta do niego pomocna dłoń. Bruce Wayne, który stał obecnie na czele Wayne Enterprises, postanowił mu pomóc, przejmując Janus Cosmetics. Sionis zgodził się na to, ale była to kropla przepełniająca czarę goryczy. Czując się upokorzonym i doprowadzonym na skraj wściekłości, wyładowania furii szukał na grobie rodziców. Zanim zdołał wejść do krypty, uderzył w niego piorun. Roman uderzył głową w nagrobek, drzwi krypty stanęły otworem… W swoim stanie, oszalały, uznał to za swoisty omen, szansę odrodzenia, okazję do zaczęcia nowego życia (ale nie oderwanego od przeszłości, bo nawet za swoją bazę obrał nie co innego, tylko rodzinną kryptę). Wszedł więc do grobu, rozbił trumnę ojca w bezsilnym geście zerwania z dziedzictwem, ale zarazem nie znając innej drogi, przejął kolejne dziedzictwo – wyrzeźbił maskę, która od teraz stała się jego symbolem – Czarną Maskę przypominającą wyglądem czaszkę – i obrał nową ścieżkę kariery. Stał się przestępcą, który stanął na czele nowej organizacji w Gotham.

ANALIZA

Jakim przestępcą stał się Black Mask? Przede wszystkim zdeterminowanym przez swoją przeszłość i problemy psychiczne. Maska, która zawsze była dla niego symbolem hipokryzji, stała się nagle jego znakiem rozpoznawczym. Jego działania zaś naznaczone były tym, co robił do tej pory. Kogo zatem obrał na swój najważniejszy cel? Nikogo innego, jak Bruce’a Wayne’a, na którym chciał się mścić. Umacniając swoją pozycję, atakował nawet członków Wayne Enterprises. Wnikanie w jego kolejne akty przemocy i przebieg kariery przestępczej nie ma większego sensu, warto jednak przyjrzeć się temu, w kogo zmienił się ten członek rodziny Sionisów i co z tego wynika.

Początki jego przestępczej działalności trudno uznać za dyktowane jakąś chorobą psychiczną. Jego modus operandi na tym etapie charakteryzowało się podcinaniem gardeł przeciwnikom, ale wynikało to z prostej przyczyny: chęci zdominowania przestępczego świata Gotham, umocnienia swojej pozycji i demonstracji siły. Nic dziwnego, że kiedy w końcu został po raz pierwszy schwytany przez Batmana, nie trafił do Azylu Arkham, a Blackgate Penitentiary. Z czasem jednak się to zmieniło, Roman nie tylko stał się groźniejszy i bardziej brutalny, ale też zaczął być rezydentem Azylu.

Z typowego przestępcy z zaburzeniami osobowości, dla którego przyjęta tożsamość, czy w tym przypadku maska, stała się tą właściwą, Black Mask zmienił się w sadystycznego psychopatę, którego zaczęło cieszyć znęcanie się nad ofiarami. Kiedy zaczynał rozszerzać swoje modus operandi o tortury, robił to w celu pośrednim. Nie chodziło mu o zadawanie cierpienia samego w sobie, chciał nim wydobyć konkretne informacje z torturowanych, jak wtedy, gdy w jego ręce wpadła Spoiler. Z czasem jednak uległo to zasadniczej zmianie, najzwyczajniej w świecie zapewniając mu rozrywkę. Gdy złapał Maggie – siostrę Catwoman – i jej męża, zabił mężczyznę, a kobietę zmusił do zjedzenia oczu męża. Nie zawsze tak postępuje, oba typy znęcania się nad ofiarami zdarzają się mu naprzemiennie, co może świadczyć o sadystycznych zaburzeniach osobowości, byciem sadystycznym psychopatą, który stara się postępować rozsądnie, racjonalnie, ale w końcu sadyzm zaczyna nim rządzić i popychać do czynów skrajnych w swej brutalności.

I chociaż nie da się jednoznacznie powiedzieć, czy zmieniły go tylko wydarzenia, które wpłynęły na jego psychikę i osobowość, czy też zmiany, jakie w nim zaszły, były skutkiem odniesionych urazów. Niezależnie jednak od genezy jego działań i sadyzmu Roman Sionis pozostaje bardzo niebezpiecznym przestępcą. I chyba nigdy się to nie zmieni.

Autorem artykułu jest Michał Lipka. Rocznik 88. Z komiksów nigdy nie wyrósł, choć pasjami czyta powieści i sam także stara się pisać. Ma na koncie kilka publikacji, scenariusz komiksowy też zdarzyło mu się popełnić, ostatnio jednak przede wszystkim skupia się na recenzjach i publicystyce, pisanych m.in. dla prowadzonego przez siebie bloga Książkarnię.

Korekta: Marcin Andrys.

[Suma głosów: 0, Średnia: 0]

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *